Zupy na piwie
Trudno jest powiedzieć, czy nasza niechęć do stosowania piwa w kuchni wzięła się z biedy, czy z troski o dzieci. Dziś praktycznie nikt nie używa tego trunku do gotowania. Piwo występuje w zasadzie jedynie w kuchni regionalnej, jako jeden ze składników golonki po góralsku. W przeszłości jednak piwo było podstawą. Stanowiło bazę wielu zup, nazywanych potocznie polewkami.
Każdą zupę znaną obecnie można było wykonać w oparciu o chmielowy nektar – nawet popularny rosół. Nadawało ono całej potrawie specyficznego, gorzkiego (jak nietrudno się domyślić), a przy tym nieziemsko głębokiego smaku. Dodatkowo powodowało ono zagęszczenie całego wywaru, co fanom klarownych zup może się nie podobać. Nie trzeba dodawać, że piwo dodane do zupy zamiast wody powodowało, iż cała potrawa była dużo bardziej pożywna i mogła być podana jako danie główne, a nie jako przystawka. Tak jednak postępowali raczej biedniejsi Polacy, szlachta rezerwowała sobie przywilej spożywania zup przyrządzanych na bazie z wina. Nawet obecnie nic nie stoi na przeszkodzie, aby wprowadzić piwo do domowej kuchni. Również, kiedy polewkę będą spożywać dzieci. W procesie podgrzewania wywaru alkohol bardzo szybko wyparowuje, więc jego ilość w roztworze jest niemal śladowa. Takim sposobem, prócz ożywienia tradycji, można przyczynić się do oszczędzenia domowych finansów. Zupa na piwie jest bowiem znacznie bardziej sycąca, niż jej odpowiednik ugotowany na wodzie.